• Wpisów:18
  • Średnio co: 157 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin:5 526 / 2989 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Całe moje szczenięce życie słyszałam, że kanałowe to jest koszmar, zimne poty, borowanie bez znieczulenia, bo (tu różne mądre powody). Owszem, zimne poty miałam jeden raz w życiu i właśnie było to wyrywanie nerwu bez znieczulenia, bo pani szkolna dentystka nie uznała za stosowne poinformować mnie o czymkolwiek. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego nie zemdlałam. Chyba ze zdziwienia.

Dziś w pakiecie jest znieczulenie. Owszem, ostatnio zdarzyło mi się nieco (a wręcz bardziej niż nieco) odwrzeszczeć swoje (tu ponownie wyrazy uznania dla dzidki, która mnie na to pogotowie stomatologiczne przywiozła i musiała tych wrzasków wysłuchać), bo mnie dopadła zgorzel miazgi zęba i pani dentystka rzeźnik wierciła tuż po podaniu znieczulenia. Moja osobista mała dentystka wyjaśniła mi dziś, że owszem, rzeźnik powinna chwilę jednak odczekać, jednak ze względu na charakter sprawy, bez bólu by się nie obeszło.

Jeśli jednak mówimy dziś o kanałowym w sytuacji innej niż nagły pożar burdelu, to wygląda ono tak:
znieczulenie, wiercenie, wiercenie, dmuchnięcie, boli?, boli? czujesz to? boli? ok, dziabanie, kręcenie igłą w zębie (własnie to wyrywanie nerwu, czuje się, że coś tam jest wpychane, ale nie boli), wiercenie, pchanie jakiejś makulatury, wyjmowanie makulatury, czujesz to? to? A to? Pchanie makulatury, wyjmowanie makulatury, odkażanie kibla, czyli przepłukanie kanału chlorkiem czegoś, ponowne pchanie papierków, zapchanie zęba metronidazolem, makulaturą z wyciekającym paskudztwem, wróć za tydzień, to skończymy.

Przez godzinę po wizycie w ustach mieszka zakład chemiczny, potem trochę paszcza piecze, potem egzystuje się normalnie.

Osobiście wolę pięć kanałowych niż jedną wizytę kochanej rodziny
  • awatar Gość: Zemdlałam. Ja się panicznie boję dentystów. I nie ma przebacz. To co piszesz, to w pewnym sensie balsam na me serce, ale wiem, ze i tak na fotelu dentystycznym będę się trząść ze strachu oraz, że zostałaś moją osobistą bohaterką miesiąca!
  • awatar kura z biura: Dzielny Gabs. Ja, odkąd odkryłam istnienie znieczulenia, nie wyobrażam sobie wizyty u dentysty "na żywca". Aczkolwiek ostatnio przeżyłam szok, gdy dentystka mnie uświadomiła, że nie trzeba będzie, bo ząb jest martwy - i faktycznie, nie bolało. I lubię uczucie zdrętwienia po znieczuleniu. Jest takie śmieszne.
  • awatar levo: @gabs: też tak mam, zdrowiutkie zęby, ani jednej plomby aktualnie nie mam. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Na początek pozwolę sobie zacytować fragment artykułu w Wyborczej:

A Lis nawiązał do swojego ostatniego programu, w którym minister sportu Joanna Mucha zapytana, jak chce by się do niej zwracał, odpowiedziała, że prosi, by tytułować ją ministrą. - Słusznie czy niesłusznie? - Lis zapytał swoich gości. Szczuka przyklasnęła: - Bardzo ważne są końcówki, to część walki o równouprawnienie płci w Polsce, to otwarcie na kobiety.

Kempa już mniej była zadowolona: - Niektóre brzmią nieco śmiesznie, wolałabym, żebyśmy się nie ośmieszały, a kompetencją wykazywały się, że jesteśmy równe. Sfeminizujemy sapera i będziemy mówić saperko?

Gretkowska mówiła: - Język pokazuje przemoc do kobiet, jest obrazem przemocy. Nie można mówić o swobodzie kobiet, jeśli nie mają możliwości decydowania o sobie, są traktowane jak upośledzone. Polska to kraj, który nienawidzi kobiet - podsumowała.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,11290190,Gretkowska_u_Lisa_drwi_z_Muchy__O_la_boga_jestem_ministra_.html?as=2&startsz=x#ixzz1oofG2dhX

Byłam wczoraj z na zajęciach z samoobrony. Z uśmiechem na ustach, pod okiem zadowolonego z życia instruktora, skopałyśmy się wzajemnie, stłukłyśmy, posłuchałyśmy o tym, że lepiej kopać w kolano, niż w mięsień i że oczy napastnika same proszą się, żeby wpakować w nie palce.

Dziś spłynęła na me obolałe i szczęśliwe zwłoki myśl.

Taki dwumetrowy Krzysio, instruktor krav maga, oraz wszyscy instruktorzy, którzy prowadzą zajęcia z samoobrony dla kobiet, robią o wiele więcej dobrego dla tych kobiet, niż wszystkie feministki razem wzięte. Napastnikowi wszystko jedno, czy napada panią technik, czy techniczkę, panią inżynier, czy inżynierkę, panią minister czy ministrę. Jego nie interesuje jej obecność na warsztatach cipkowych i dyskusja o wizji cipki w kulturze. On tylko ma nadzieję, że ona nie umie wsadzić mu do oka palców, wbić kciuków w krtań i kopnąć w jaja tak, żeby mu jądra zatrzymały się dopiero przy wątrobie.

Nie wiem, czy Polska nienawidzi kobiet. Wiem jednak, że w kryzysowej sytuacji bardziej przyda mi się wspomnienie tego, co wczoraj przekazywał Krzysiek, niż tego, o czym w mediach nadają Szczuka z Gretkowską.
  • awatar Gość: Z ministrą się już naprodukowałam - więc sama wiesz. Co do Gretkowskiej, to swego czasu zabiła mnie występem w TV z córeczką w bezstresie... i w tym momencie tej pani już podziękowałam...
  • awatar the_dzidka: Równej płacy itp. nie wywalczy nam zmiana ministra na ministrę i majora na majorkę, a wprost przeciwnie, ugruntuje już w u tak nabijających się ludziach przeświadczenie, że kobiet nie można traktować poważnie. Przykro mi, ale przez cuda wianki Szczuki, Muchy i Gretkowskiej coraz częściej mówiąc "jestem feministką" muszę dodawać "ale..."
  • awatar kura z biura: Ba, ale to są dwie najzupełniej różne sprawy. Oczywiście, że napastnikowi będzie wszystko jedno, czy napada panią technik, techniczkę, czy może sprzątaczkę. Jeśli napada w celu rabunku, nie gwałtu, będzie mu również wszystko jedno, czy to pan technik, czy pan pielęgniarz. Ale jeśli już wyjdziemy poza temat bezpośredniej przemocy fizycznej, która może niestety dotknąć każdego, niezależnie od płci, wieku, czy jakichkolwiek innych kryteriów, to okaże się, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy do przepracowania. Żeńskie nazwy zawodów - czemu nie? Może i dziś brzmią głupio, bo jeszcze nie jesteśmy z nimi osłuchani. Wyobrażacie sobie, jak głupio musiało brzmieć kiedyś słowo "samochód"? Przecież to nie ma sensu, to jeździ, nie chodzi, a poza tym mamy takie dobre słowa "automobil", "auto", po co nam jakiś sztucznie spolszczony koszmarek? No właśnie. Nazwy nazwami, ale zostaje jeszcze np. kwestia równej płacy za równą pracę i inne, których nie wywalczą nam instruktorzy krav magi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
NOTKA NIE DLA DZIECI!

Dziesięć lat temu zdarzyło mi się kilka razy błądzić po pokojach na Czaterii. Oczywiście zawędrowałam i do erotycznego. Z tego, co pamiętam, w pokoju głównym trwała impreza, a po prywatnych latały małe zboczki i pytały, czy lubię seks.

Kilka dni temu nie mogłam spać, okres mnie dopadł cięższy, więc z termoforem na brzuchu, w grubej bluzie, pod kocem, siedziałam w internecie. Zaniosło mnie na interię, na czaterię, okazało się, że erotyczny nie śpi. Wymyśliłam nicka, weszłam i 10 sekund później dostałam pierwsze zaproszenie.

NIC się nie zmieniło.

Nadal na głównym impreza, a po prywatnych latają zboczki w różnym wieku i domagają się uwagi. A, przepraszam, jedna rzecz się zmieniła. Po dziesięciu latach społeczeństwo obrosło w kamery, skype i zdjęcia swych penisów, oczywiście ogromnych.

Żeby zapewnić sobie w miarę oryginalne powitanie, należałoby wymyślić nicka dłuższego niż: Anna_28. Właściwie to wręcz innego niż Anna_28. Najlepiej byłoby:
ruda_kocica_28_lubie_sperme_ruchać_sie_od_tyłu_w_plenerze.

I to nie ważne, czy deklarujesz, że masz 28 lat, 35, czy 23.

Z jakichś przyczyn wszyscy deklarowali wzrost 185-187, 20 cm i 14 obwodu. Absolutnie każdy uwielbia pozycję na pieska, seks oralny i gwarantuje mi niezapomniane doznania. Właściwie to od razu już powinnam wyskakiwać z majtek i biec do niego, klękać i ssać. Zwłaszcza tych, przy których odnosiłam wrażenie, że naga kobieta z którą ostatnio mieli do czynienia nie ma rozmiarów 90-60-90 tylko 4GB.

Oczywiście obudził się we mnie mały badacz. Podsuwałam dwie wersje tego, co mam na sobie, prześwitującą piżamkę lub grubą piżamę i tylko jeden spytał, czy mi aby nie jest zimno w cieniutkiej piżamie. Reszta pytała o koronki i czy mogłabym zdjąć.

Oczywiście ja mam uwierzyć, że oni wszyscy w tę piękną, lutową noc siedzą przed kompem nago. Jeśli tak, to ja idę awanturować się z firmą, która ocieplała nam blok, bo mimo wszystko zimno jest.

Co mnie zaintrygowało to to, że jeśli założyć, że deklarowane preferencje panów były zgodne z prawdą, golenie na gładko wcale nie jest tak pożądane, jak by wydawało się babskim gazetom.

Również biust idealny to wcale nie a la Pamela Anderson, tylko taki, żeby mieścił się w dłoni. I po co komu te operacje plastyczne i powiększanie do miseczki G?

Obudził się we mnie również analizator:
- Z kad jesteś? (alternatywnie: Z kąt)
- Z daleka.
- Lubisz się róchać?
- A co to znaczy?
- No piepszyć się lubisz? Seks?
- A o seks ci chodziło? Bo ja myślałam, że mówisz o średniowiecznych torturach.

Użytkownik kazał mi się walić i zamknął okno. Zapewne kótasem.

Do tego naród wie lepiej i zdarza się, że jestem mężczyzną. Sprawdziłam, nie zmutowałam. Nadal jestem kobietą. Naród poprosił o wizję seksu idealnego, podrapałam się po głowie, poprawiłam termofor i przedstawiłam wizję. Reakcja: a ty nie jesteś facetem? Kobiety takich upodobań nie mają. Taka reakcja zdarzyła mi się dziesięć lat temu i teraz. Jak to nie mają? Kobiety nie chcą uprawiać seksu na łące? Hę?

Później weszłam kontrolnie w różnych porach dnia. Te same nicki. Trafiły się jedynie dwie sztuki, które dobrze się zapowiadały, z czego tylko jedna sztuka dobrze skończyła. Pierwszy najpierw zaznaczał, że mam go nie drażnić, ale z czasem poprosił, żebym napisała coś niegrzecznego. Siorbnęłam herbatki, opatuliłam się szczelniej kocem, napisałam. Efekt? Gorzkie żale, że nie dam gg, nie dam maila, nie dam zdjęcia, on tu siedzi taki saaaaaaaaam, bo jego dziewczyna w pracy, szkoda, że nie może mnie zerżnąć, jestem fantastyczna, gdyby miał do wyboru mnie i jego dziewczynę, to miałby problem z wyborem.

Innego wczoraj zostawiłam, nie zamknęłam okna, zajęłam się czymś innym. Normalny sfrustrowaniec odczekałby chwilę, po czym sobie poszedł. Nie. Ten jęczał: kotku? halo? jesteś tam? Nic? Nie rozmawiaj z innym? Ze mną rozmawiaj. Kotku. 350 osób siedziało na czacie a on dwie godziny wył do księżyca.

To już lepsi ci, którzy przychodzą i od progu zgłaszają: napisz mi tak, żeby mi stanął. Konkrety. Jasne, proste, higieniczne.

Ogółem trafił się JEDEN normalny, który rozmawiał jak człowiek, poprawnie, przedstawił własną wizję i marzenia oraz doradził, że jeśli nie mam pojemnego gardła, to nie poleca, żebym w 69 była na dole. Był zachwycający.

Chcę zaznaczyć, że ja absolutnie nie krytykuję istnienia tego pokoju. Jeśli komuś to odpowiada, to proszę bardzo. Niech siedzi, pisze, rozmawia, dochodzi przed kamerą, wysyła zdjęcia, poszukuje kogoś do trójkąta, czworokąta, reszty geometrii. Pokój może świetnie poprawić humor. Tylko przeraża mnie poziom seksualnej frustracji społeczeństwa. Pornografia szkodzi, jeśli ogląda ją ktoś niedojrzały.
  • awatar Gość: @Cleos: Tu się nie ma z czego śmiać:D
  • awatar Gość: Zaplułam ekran:)
  • awatar gabs: @Kakunia: Kurcze, faktycznie.... Zaraz, przecież ja widziałam zdjęcia. Ty swój biust nazywasz średnio większym?;) @Dzidu: Zrób;) Stymuluj mnie intelektualnie. @Daria: Kobiety to tu mi złożyły parę razy oferty PŁATNEJ obserwacji. Jedno ogłoszenie zaczyna się od "Samotna czterdziestolatka..."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Próba mikrofonu.
  • awatar Gość: Freszcie...:)
  • awatar the_dzidka: Razrazraz. Raz raz. Raz.
  • awatar Gość: Lalalala:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Koleżanka moja ma dużą rodzinę, mniej więcej szwadron babć, cioć, kuzynostwa w różnym wieku, ze trzystu wujków i innego dobra. Przyzwyczaiła się, że cały ten tłum ląduje na Święta pod jednym dachem, robi mnóstwo radosnego hałasu, po czym wraca do siebie. Daleko nie mają, bo mieszkają niedaleko.

Któregoś razu po Świętach zwierzyła mi się, że tym razem było strasznie. Okazało się, że dla odmiany postanowiła przyjąć zaproszenie chłopaka i Wigilię spędzić z jego rodziną. O ile mnie pamięć nie myli, przy stole siedziała ona, chłopak, jego rodzice i babcia. Cicho, spokojnie, żadnego zamierzania, biegania, nawoływań. Była urażona, obrażona, wręcz zgorszona, bo przecież Święta Bożego Narodzenia to święta RODZINNE, należy je spędzać z rodziną.

Opadły mi ręce. Nie docierało, że chłopak właśnie spędził je z rodziną. Z tymi, z którymi chciał i mógł. Nie zawsze przecież ktoś może sobie pozwolić na podróż przez pół Polski. Nie zawsze ktoś może przelecieć zza oceanu. Nie zawsze mamy ochotę widzieć się z rodziną. Tłumaczyłam. Nie rozumiała.

Gdybym miała robić listę osób, z którymi chciałabym spędzić święta, lista w większości zawierałaby osoby spoza rodziny. Do tego koniecznie należałoby dopisać do niej kilka kotów i jednego psa. I nikt mi nie będzie tłumaczył, że to rodzina powinna być wtedy najważniejsza bez względu na wszystko.
  • awatar dzioucha: Rodzinne święta? E. Dla mnie to święta z NAJBLIŻSZYMI :) Spędziłam raz takie święta nie-jak-zwykle-w-harmidrze-rodzinnym i było ogromnie smutno. Ale to był wyjątek. A przecież cieszyć się trzeba, że jesteśmy przy stole znowu w tym samym towarzystwie, że nikogo nie zabrakło... Nawet jeżeli miałoby to być 5 osób. Albo i trzy. Prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Próba recenzji, bo trochę brak słów. Obejrzałam to wczoraj w jedynym odpowiednim do oglądania tego typu filmów towarzystwie.

Tego typu? Bo tak naprawdę trudno powiedzieć, czy film był tylko śmieszny, czy tylko zły, czy tylko beznadziejnie zagrany, czy w ogóle jaki. Właściwie wszelkie opisy powinny składać się z przymiotników pozytywnych łamanych przez negatywne, typu najlepsza/najgorsza scena, najlepsze/najgorsze było...

Dawno nie musiałyśmy zatrzymywać filmu, żeby się wypłakać ze śmiechu.

Film nie jest arcydziełem kina. Boziu, ja nie wiem, czym on jest. Z braku wersji z napisami, oglądałyśmy z lektorem i miejscami przerażało nas to, że lektor gra lepiej. Nie powiem jednocześnie, że jest zły, bo dawno tak dobrze nie bawiłam się przy oglądaniu beznadziejnego, schematycznego filmu, który jednocześnie jakieś tam minimalne przemyślenia na temat natury ludzkiej może wywołać.

Fabuła prosta. Dwie laski potrzebują facetów do seksu. Idą do baru, typują dwóch gości biorąc ich za męskie prostytutki. Błędnie. Zakończenie można przewidzieć, ale na bogów! ŚRODEK!

Dla tego środka warto obejrzeć! Jest parę perełek beznadziejnego aktorstwa, parę perełek beznadziejnego tekstu, parę beznadziejnego scenariusza. Ale zdarzają się też te dobre. I można śmiać się w każdym przypadku.

W filmie pada pytanie: znasz jakiś dowcip?
Tu mało nie zleciałam z kanapy. Ten film to jest półtorej godzinny dowcip. Sam autor scenariusza (a o tym kto jest autorem scenariusza nie warto dowiadywać się przed obejrzeniem, bo psuje efekt końcowy) twierdzi, że film miał być o emocjach i uczuciach. I jakoś podobnie chcieli go nazwać, ale wiedzieli, że jeśli tak, to nikt nie będzie chciał go obejrzeć, bo zrobi wrażenie pretensjonalnego.

Zastanawiałyśmy się też, że czy autor scenariusza przeczytał go po napisaniu
I nawet w trakcie pojawiło się wahanie, czy wytrwamy do końca. Uparłam się jednak i naprawdę nie żałuję.

Tam nie można przyczepić się do JEDNEJ sceny. Jest nawet dość dobrze zmontowana i rzeczywiście można ją docenić bez żadnego ale.

A, nie wpuścili filmu do kin, ale podobno furorę robi w internecie. Na jakiejś stronie ma szaloną oglądalność i notowana jest też dość duża, gdy jakimś cudem puszczają go w telewizji.
Szalony budżet 100 000 dolców.

Spokojnie mogli nakręcić w dwa dni.

Polecam na wesoły zimowy wieczór.
 

 
Człowiek po zabiegu chirurgicznym marzy o jednym:

wykąpać się porządnie.

Mycie kawałkami ssie.
  • awatar Kakunia: prawidziwie bolesne. boleśnie prawdziwe, ech.
  • awatar dzioucha: Mnie przed operacją kazali się porządnie wykąpać pod szpitalnym prysznicem (słuchawka oczywiście przymocowana na stałe bo kradną). Z centralnym dojściem. Ten krótki etap w moim życiu nazwałam "ekwilibrystyka i przekleństwa".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dla kobiet:

Składniki obowiązkowe:
Miód - może być zwyczajny wielokwiatowy.
Wanna lub prysznic.
Składniki nieobowiązkowe:
Chłop osobisty.

Wykonanie:
Włazicie do wanny lub pod prysznic. Myjecie się normalnie, czym tam chcecie. Bierzecie na dłoń miód (alternatywnie - chłop bierze ten miód na swoją dłoń)
Dużo.
Rozgrzewacie na dłoni
Rozsmarowujecie po całym ciele (uwaga na włosy, bo potem miód trzeba spłukać z włosów)
Dużo rozsmarowujecie.
Masujecie.
Spłukujecie
Wyłazicie z wanny.
Wycieracie się.
Wcieracie balsam.
Macie skórę tak gładką, że nie można jej nie głaskać.

I teraz zależnie od tego, czy składnik nieobowiązkowy pod ręką był, czy nie było, albo idziecie spać, albo przelatujecie chłopa, bo ten masaż nastraja do jednego i do drugiego.

Dla facetów:

Znajdujecie babę...
Robicie powyższe.
  • awatar keis: piękne... lecę po miód i czekam na CHOPA.. -DZIĘKI..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Zdecydowanie nie powinnam tego słuchać. Zdecydowanie nie powinnam tego słuchać teraz.
  • awatar the_dzidka: Słuchałyśmy ze Szpro Tricky Things w samochodzie ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Oglądałam materiał z lądowania awaryjnego Boeinga 767. Miałam tego pecha, że oglądałam na TVP Info, gdzie dziennikarka w studiu, zwana dalej koszmarną babą, doprowadzała mnie do białej gorączki i chęci puszczenia pary uszami.

Rozmawiała z rzecznikiem LOTu i wyjechała mu z tekstem, że zapewne jest w kontakcie z pilotem. TAK! Jasne, rzecznik siedzi w wieży kontrolnej i gada sobie z kapitanem. Oczywiście. Spytała rzecznika, jakie są możliwości działania w takiej sytuacji, jak ta. Rzecznik powiedział, że ręczne otwarcie klap, albo przeciążenie samolotu i klapy otworzą się same. Gdybym siedziała na jej stołku, spytałabym rzecznika o to, co to oznacza, niech rzecznik wyjaśni i oświeci naród. Nie, po co. Lepiej maglować go, co mogło być przyczyną. Rzecznik jest przecież jednoosobową, uzbrojoną w szklaną kulę i fusy z kawy, Komisją Wypadków Lotniczych.

Następnie koszmarna baba uczepiła się jakiegoś biedaka, który był gdzieś w Warszawie, w jakąś sekundę zorientowałam się, że najprawdopodobniej jest w aucie. Pani dziennikarka kompletnie nie zwróciła uwagi na "jestem w podróży" i uparła się między innymi dowiedzieć się, co on sądzi o tym, co pan rzecznik przed chwilą powiedział. Biedak odparł, że nie wie, bo nie ma tu telewizora. Przypuszczam, że koszmarna baba nie jest głucha, ale zaczęłam mieć wątpliwości, gdy uparła się, że on zapewne ogląda teraz wszystko w telewizji.

Jasne, w samochodzie.

Po co siedzi na tyłku, w tym swoim czarnym żakieciku, zdaje pytania i nie słucha ludzi. Wkurzyła mnie już wtedy, gdy rzecznik przeprosił, bo "kończy rozmowę, bo mamy tu...", ona zaczęła jeszcze wykrzykiwać pytania, bo po co słuchać tego, co rozmówca mówi, a to się okazało, że samolot w tym momencie siada. Jasne, lepiej po raz kolejny dywagować, co się zepsuło w tak wielkiej maszynie.

Mysz przegryzła kabel. Możliwe? Możliwe!

A na facebooku są już grupy fanów kapitana Wrony.
  • awatar the_dzidka: KOCHAM KAPITANA WRONĘ.
  • awatar kura z biura: Naród już ukuł przysłowie: Lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona!
  • awatar Kakunia: ja tam mówię BRAWO! dla kapitana samolotu. Wrona mu? i pięknie, wrona ptak, ptaki latają i lądują :))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
http://www.rp.pl/artykul/9141,733642-Naukowiec--kryzys-gospodarczy-moze-sklonic-panow-do-rozwiazlosci.html

Coś w tej teorii jest. Zaczęłam się jednak zastanawiać, jak to zbadano i jak wyglądała grupa kontrolna, skoro artykuł podaje, że:

Dopuszczając myśl o własnym, szybkim końcu, mężczyźni oglądający obrazy o treści seksualnej reagowali szybciej niż inni, bardziej też rosło im ciśnienie. Podobnej różnicy w reakcji nie powodowały obrazy o treści neutralnej.

http://www.sciencedaily.com/releases/2011/10/111013121707.htm

http://www.dailymail.co.uk/femail/article-2049199/Men-stressed-economic-turmoil-likely-cheat.html

Otóż mężczyzn podzielono na dwie grupy. Jednej kazali myśleć o śmierci, po czym pokazano im gołe babki. Drugiej kazano myśleć o wizycie u dentysty. "Grupa śmierci" podnieciła się szybciej i miała wyższe ciśnienie krwi.

Proponuję udoskonalenie badań. Wywoływanie strachu w warunkach laboratoryjnych nie jest moim zdaniem miarodajne. Proponuję badaczom wycieczkę do Afganistanu i zrobienie badań przy pomocy któregoś wojska. Natomiast grupa kontrolna składałaby się z mężczyzn na fotelu u dentysty. Ciekawsze, bardziej wiarygodne, może wtedy ktoś rozważy wręczenie Anty Nobla.
 

 
Byłam na poczcie. Do sąsiedniego okienka podpłynęła dziewczynka, jakieś dwanaście lat. Ojciec wysłał ją, żeby odebrała list polecony. Dała pani w okienku awizo, pani poszła po przesyłkę i dopiero po powrocie na dziewczynkę spojrzała. Spojrzała i zażądała dowodu osobistego.

Niet.

Dziewczynka położyła legitymację szkolną. Pani spokojnie powiedziała, że nie wyda jej przesyłki, ponieważ nie może wydać przesyłki osobie niepełnoletniej, ojciec musi więc przyjść sam.

Koniec zdania zastał dziewczynkę przy drzwiach wyjściowych. Odeszła od okienka zaraz po tym, jak usłyszała, że nic nie dostanie, olała przyczyny. Otworzyła drzwi i z zaczerwienioną z zaistniałego według niej upokorzenia twarzą, głośno poinformowała wszechświat o swojej opinii o sytuacji słowem nadużywanym przez młodzież tak często, jak budowlańcy używają kurwy:

ŻAAAAL

Kurde. Gdyby mnie rodzic wysłał gdzieś niepotrzebnie, to wysłuchałabym podstaw odmowy, po czym po powrocie zmyła mu głowę, a nie obrażała się na system.

Najlepsze było podsumowanie babki z okienka: wysyłać dziecko w taką pogodę? Też coś!
  • awatar the_dzidka: @gabs: Wyjątek potwierdzający regułę.
  • awatar gabs: @the_dzidka: Uroczyście oświadczam, że się mylisz. Z różnymi pierdołami latałam od małego i zgłaszałam bardzo głośną pretensję, jeśli się okazywało, że przez brak wiedzy rodziców leciałam niepotrzebnie.
  • awatar the_dzidka: "Gdyby mnie rodzic wysłał gdzieś niepotrzebnie, to wysłuchałabym podstaw odmowy, po czym po powrocie zmyła mu głowę, a nie obrażała się na system." Przestań, mówisz to z perspektywy kobity ponaddwukrotnie starszej od tej małej. Zapomniał wół, jak cielęciem buł.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czech Republic.

Oglądałam sobie występ Carlosa MenciiTytuł: Trzech Amigos PL część 7/8

Coś mnie tknęło i zajrzałam do komentarzy:

Farslider4 (Stany Zjednoczone): What fucking language is the fucking subtitles in????????
ShadowVampireFTW (Stany Zjednoczone): Czech Republic
Lechija (Polska): This Czech just kidding PL mean Poland in Eastern Europe. Czechu ty mala picko. ;p Pozdrav od Lecha
ArgotDrums (Meksyk): Czech Rep.? where are you guys from?
kuhleskind (Stany Zjednoczone): the Czech Republic in eastern europe!
 

 
Dwudniowe warsztaty samoobrony dla kobiet.
Dzień pierwszy był wczoraj.
Szczęśliwie trafiło mi się do pary dziewczę o gabarytach kobiety, a nie patyczaka, więc mogłam bez obaw o uszkodzenie ćwiczyć na niej dźwignie i atakować ją od tyłu. Świetnie mi się z dziewczęciem pracowało, tylko musiałam co chwilę tłumaczyć jej, że naprawdę może się na mnie uczyć i ma się nie bać, że coś mi zrobi, bo podobno taka ze mnie chudzinka.

Tak więc jak mną dziś rzuciła o ziemię, to jęknęło wszystko. Ja nie. Ja wrzasnęłam, bo upadłam na łokieć i coś mi w tym łokciu chrupnęło. Wtedy trochę się przestraszyłam, ale po chwili dostałam dźwignią założoną nogą na ten łokieć i to, co chrupnęło, wróciło na miejsce.

Warto pójść na takie warsztaty. Co prawda w tym momencie nie bolą mnie jedynie cycki i włosy, ale za to miałam jedyną okazję legalnie kopać sobie w górę mięśni stanowiącą sobą wicemistrza Polski, oraz zrzucić tego wicemistrza z siebie. Z czego przy udziale wicemistrza nastąpił tekst dnia.

Siedziałam otóż na wspomnianym wcześniej dziewczęciu i miałam udawać, że dziewczę duszę, a dziewczę miało mnie z siebie zrzucać. Jako że po wczorajszych zajęciach potwornie bolały mnie tricepsy, wypaliłam:

okropnie mnie ręce bolą, więc nie mogę cię dobrze dusić.

Dziewczę dostało ataku śmiechu, ale zebrało się w sobie i miotnęło mną na bok. Głupawka w toku, na co stanął nad nami wicemistrz i z sercem na dłoni radośnie zagaił:

Którąś z pań podusić?

Padło na mnie. Skubaniec niby udawał, że dusi, ale palce na tchawicy rzeczywiście miałam. I takiego to potwornie trudno z siebie zrzucić. Tak sobie teraz myślę, że siedziała na mnie taka kupa mięśni, ciężka okropnie i nie chciała mi nic zrobić. Miałam mnóstwo czasu na korektę ułożenia nóg i wysłuchanie raz jeszcze, co mam zrobić z rękami.

A co będzie, jeśli ktoś rzeczywiście będzie chciał mi coś zrobić?
  • awatar dzioucha: Dlatego właśnie chodzisz, żeby wiedzieć! Super sprawa!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
http://czteryprzyczyny.salon24.pl/167442,spodnie-damskie-krotka-historia-pewnej-walki

Przeczytałam linkowane dzieUo i doznałam bolesnego oświecenia.

Przez lata kobiety walczyły o swoje prawa. Między innymi o prawo do noszenia spodni. Walka to chwalebna jest, nie tylko o wygodę, ale i o bezpieczeństwo. Nie wyobrażam sobie jazdy konnej w kiecce, bokiem i proszę mi tu nie truć specjalnymi siodłami do tego celu. Dziś jednak przestałam ostatecznie rozumieć zwolenników noszenia spódnicy. Chodzi mi o osoby, które są przekonane, że kobietom nie wypada nosić spodni.

Spódnica jako element wzoru cnót?

To ja nie wiem, bo gdybym w tym momencie zechciała zachować się jak wszystko, tylko nie wzór cnót, zostawiłabym w szafie spodnie i majtki, włożyłabym spódnicę, udała się następnie w sobie tylko znane miejsca i z pozytywnie do tego nastawionym osobnikiem radośnie podpadła pod art. 140 Kodeksu Wykroczeń.
  • awatar dzioucha: Niech pan mądrala założy szatę Jezusa i wtedy się wypowiada dalej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Macza widziałam. Koszula w biało-różowe pasy, białe mankiety, klata porośnięta na zasadzie co drugi wystąp, co było możliwe do stwierdzenia ze względu na szerokie rozpięcie koszuli. Na tej klacie dyndały jakieś korale czy coś. Obiekt miał przepięknie wymodelowaną grzywkę, spojrzenie i chód co-to-nie-ja i był tak cudownie prześliczny, że gdybym musiała z nim ratować cywilizację, to niestety karaluchy miałyby szansę przejęcia władzy nad światem.
  • awatar kura z biura: A w ogóle to przypomniał mi się serial Tulipan :) Była tam taka scenka, kiedy to bohater ma udzielić wywiadu w telewizji i też - rozpina koszulę, żeby było widać piękny, złoty krzyż na piersi, wielki chyba jak dłoń, poprawia grzywkę... Super duper elegancja późnych lat 80-tych!
  • awatar gabs: Niestety nie, a szkoda, bo trafiłby do czołówki listy Maczów.
  • awatar kura z biura: I nie zrobiłaś zdjęcia? :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114628,10180123,Czy_artysci_robia_z_nas_idiotow___Sztuka_ma_prowokowac.html

No ja cię, Droga Ludzkości, proszę i błagam. Nie denerwuj mnie mówieniem, że obieranie kartofli na scenie to jest sztuka. Do tego nie mów, że to prowokujące jest, bo już mi wszystko, co jeszcze nie obwisło, obwiśnie i sięgnie podłogi, a wtedy będę miała kłopoty z chodzeniem.

Byłam ostatnio na dwóch przedstawieniach teatralnych. Na obu była publiczność, która przyszła tam celowo. Nie są to ludzie przypadkowi, umieją się zachować, wiedzą, na co patrzą. Bardzo chcieli bić aktorom z pierwszej sztuki brawa na zakończenie przedstawienia. Tylko że dzieło wybitne było tak jasne i zrozumiałe, że cztery razy myślano, że to już koniec i za każdym razem okazało się, że jeszcze nie. W trakcie tego czegoś aktorzy między innymi grali bułkami w "trzy kubki", wtykali sobie kijki do nart w części garderoby i przyczepiali baloniki do głowy. Miało to przedstawiać niepokoje z czasów szkolnych.

W trakcie drugiego przedstawienia jedna pani maszerowała dookoła publiczności, rozbierała się, właziła do budki, ubierała, znów leciała dookoła. Druga prasowała, trzecia właziła w różne buty męskie i nawiązywała tak do różnych mężczyzn w jej życiu. Kolejna zagniatała ciasto i udawała Marylin Monroe. Na szczęście na stronie internetowej panie dokładnie wytłumaczyły, co przedstawiała sobą każda z nich.

To nieprawda, że tu chodzi o to, że Polak żyje historią, że "złe nastawienie Polaków do sztuki współczesnej wynika z postawy życiowej. - Tu nie chodzi tylko o sztukę. Cała polska kultura nastawiona jest na przeszłość. Jako wspólnota wolimy przeżywać historię, bo przed wojną było lepiej, obrazy były lepiej malowane, wiersze i książki lepiej pisano, jedzenie było lepsze". Tu raczej chodzi o to, że Malczewski, Kossak jeden i drugi, Matejko, Grottger stworzyli coś, co budzi emocje. Coś, co jest zrozumiałe nawet dla kompletnie niewykształconej osoby. Nawet, jeśli na widok "Pożegnania powstańca" powie: laska w kiecce poprawia czapkę gościowi z szabelką. W sumie spoko, ale jakieś ponure.

Niedawno dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak sztuka konceptualna. Termin poznałam, gdy umarł wielki twórca należący do tego nurtu: Roman Opałka. Oczywiście przykro mi bardzo, szkoda człowieka, jak każdego. Niech mi ktoś jednak wyjaśni, dlaczego ktokolwiek doceniał wieloletnie malowanie cyferek na płótnie? Dlaczego mówiąc w tym momencie "boziu, człowieku, o co w tym chodzi" można w oczach niektórych osób wyjść na nieokrzesanego, nierozumiejącego gbura?

Na dodatek gbura, który ogromnie boi się, że kiedyś postawią go przed płótnem z dwoma kleksami. Pod płótnem będzie napisane "Rozłąka".
 

 
Wygląda na to, że należy wziąć
jedną ekipę zebraną naprędce,
jedno lotnisko kompletnie do dupy,
jeden zestaw skopanych procedur
jedną mgłę.

Otrzymujemy katastrofę i diabli biorą 96 osób.

Niestrawnością po spożyciu powyższego posiłku są fochy, konferencje, obraza czci i wiary oraz dymisja ministra obrony. Łobywatele! To nic nie zmieni.

Jeszcze raz usłyszę o tej cholernej brzozie to będą mnie musieli wetknąć w kaftanik.